W sobotę, 17 września w całym kraju trwają uroczystości związane z 83. rocznicą wkroczenia Armii Czerwonej na wschodnie tereny Polski. W stolicy województwa główne obchody upamiętniające tamte wydarzenia odbyły się o godz. 12. pod pomnikiem upamiętniającym Matki-Sybiraczki w Muzeum Pamięci Sybiru. Uczestniczyli w nich m.in. marszałek Artur Kosicki, przewodniczący sejmiku Bogusław Dębski i radny wojewódzki Sławomir Nazaruk. Od 2004 roku 17 września jest obchodzony też jako Dzień Sybiraka.
Obchody rocznicowe w Białymstoku rozpoczęły się o godz. 9. Pod Pomnikiem Katyńskim kwiaty w imieniu władz samorządowych złożyli przewodniczący sejmiku Bogusław Dębski i sekretarz województwa Tomasz Szeweluk. O godz. 11. Artur Kosicki wraz z Bogusławem Dębskim i Sławomirem Nazarukiem oddali hołd ofiarom wywózek na Sybir, składając wieńce pod Pomnikiem-Grobem Nieznanego Sybiraka.

Hołd Matkom-Sybiraczkom
Główne uroczystości na dziedzińcu Muzeum Pamięci Sybiru poświęcone były przede wszystkim upamiętnieniu wielu tysiącom kobiet deportowanych wraz z dziećmi na nieludzką ziemię.
– Polskie kobiety okazały niewyobrażalny heroizm podczas tych deportacji i później walcząc z koszmarną codziennością, w której musiały żyć, troszczyć się o swoje dzieci, wychowując je w duchu polskości. One były tam skazane tylko na siebie, ich mężowie albo zostali zabici, albo uwięzieni, albo walczyli. Trzeba było wielkiego charakteru, wielkiego oddania i nadziei, żeby przeżyć – mówił marszałek Kosicki i podkreślał, że cieszy go utworzenie Muzeum Pamięci Sybiru właśnie w Białymstoku.– To miejsce, dzięki któremu pamięć o tamtych tragicznych wydarzeniach jest przekazywana młodemu pokoleniu. Mam nadzieję, że stolica województwa stanie się takim centrum pamięci ofiar Sybiru – zaznaczył.
Tadeusz Chwiedź – prezes zarządu głównego Związku Sybiraków również podkreślał tę wielką rolę matek.
– To one wtedy nas od śmierci głodowej ratowały. Dramaty przeżywały już matki w czasie transportu, gdy ich zmarłe w czasie drogi dzieci enkawudziści wyrzucali z wagonów na pobocza torów. Matki uczyły nas mowy polskiej, historii naszego narodu, wiary w Boga i modlitwy. To nasze matki kształtowały naszą świadomość, to one swoim zachowaniem dawały przykład, że miłość do ojczyzny to gotowość do ponoszenia ofiar – mówił Tadeusz Chwiedź.

Ustalony przez sejm w 2013 roku świętem państwowym Dzień Sybiraka jest hołdem dla wszystkich polskich ofiar zesłanych na Syberię tych, którzy tam zginęli i tych, którzy przeżyli. Tadeusz Chwiedź zaznaczył, że data jest nieprzypadkowa, bo to właśnie napaść sowietów na Polskę 17 września rozpoczęła syberyjską gehennę.
„Trzeba pamiętać, aby nie powtórzyło się więcej”
Podczas uroczystości w Muzeum Pamięci Sybiru nie mogło zabraknąć samych Sybiraków – dziś to już seniorzy, ale 83 lata temu byli dziećmi, często bardzo małymi.Pani Halina Kisło pamięta, jak z mamą i maleńką siostrą musiały opuścić dom.
– Tata był w więzieniu, trafił tam, bo ukrywał przyjaciela policjanta, a nas wywieźli. Miałam wtedy cztery lata, ale dużo pamiętam. Tego nie da się opisać i opowiedzieć, co tam przeżyłyśmy. To muzeum tutaj jest wspaniałą instytucją, ale oddanie do końca rozmiaru tej tragedii, tych ludzkich dramatów jest niemożliwe – mówiła.
Halina Kisło wraz z mamą i siostrą spędziły na Syberii ponad cztery lata. Szczęśliwie udało im się wrócić do Polski. Teraz przekazuje swoim wnukom pamięć tamtych wydarzeń, a oni ją pielęgnują, działając m.in. we Wspólnocie Wnuków Sybiraków. Jak podkreślały: „tę historię trzeba pamiętać, aby nie dopuścić do takich zdarzeń w przyszłości”.
A prezes Wspólnoty Wnuków Sybiraków Cezary Rutkowski dodał:
– Naszą rolą jest upamiętnianie babć i dziadków, ich przeżyć i wspomnień, jesteśmy zobowiązani do pielęgnowania tej pamięci. Prawdy o stalinowskich zbrodniach nie możemy wypierać, zwłaszcza w czasach, gdy żyjemy w wolnej ojczyźnie. Naszym dziadkom i nawet rodzicom odebrano prawo do mówienia o swojej przeszłości, lecz nie odebrano pamięci, którą my podtrzymujemy jako kolejne pokolenie zesłańców.

W uroczystościach 83. rocznicy napaści sowietów na Polskę i Dnia Sybiraka udział wzięli m.in. metropolita białostocki abp. Józef Guzdek, wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski, podlascy parlamentarzyści i europosłowie, przedstawiciele samorządu miasta i podlaskich instytucji publicznych.
Aneta Kursa
fot.: Mateusz Duchnowski
***
Pierwsza masowa deportacja Polaków na Sybir, przeprowadzona przez NKWD rozpoczęła się 10 lutego 1940 roku. W głąb Związku Sowieckiego wywieziono około 140 tys. obywateli polskich. Wielu umarło już w drodze, tysiące nie wróciły do kraju. Wśród deportowanych były głównie rodziny wojskowych, urzędników, pracowników służby leśnej i kolei ze wschodnich obszarów przedwojennej Polski.
Władze ZSRS traktowały wywózki nie tylko jako formę walki z wrogami politycznymi, ale także element eksterminacji polskich elit, a przede wszystkim możliwość wykorzystania tysięcy osób jako bezpłatnej siły roboczej. Katorżnicza praca w syberyjskiej tajdze przy sięgającym kilkadziesiąt stopni mrozie, głodzie i chorobach zabijała wielu zesłańców. Była to przemyślana i planowo przeprowadzana zbrodnia na polskim narodzie.
Wysiedlani mieszkańcy Kresów Wschodnich byli często zaskakiwani przez Sowietów w nocy lub o świcie, a następnie zmuszani do jak najszybszego spakowania najpotrzebniejszych rzeczy i prowiantu. Deportowanych, często całe rodziny, kierowano na dworzec kolejowy, na którym oczekiwały już nieocieplane wagony. Panujące w nich przepełnienie, chłód, fatalne warunki sanitarne oraz niedostatek wody pitnej, wpływały na znaczny odsetek śmiertelności już w czasie trwającego wiele tygodni transportu.
Według szacunków władz RP na emigracji, w wyniku wywózek zorganizowanych w latach 1940–1941 do syberyjskich łagrów trafiło około milion osób cywilnych, choć w dokumentach sowieckich mówi się o 320 tys. wywiezionych. Część z nich z łagrów wydostała się dzięki formowanej na terenie ZSRS (po zawarciu układu Sikorski-Majski) armii gen. Władysława Andersa.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu kolniak24.eu. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Sesja powiatowa już 10 kwietnia
Wie ktos moze gdzie to mozna zgłosic takiego pracownika co zarabia 24 tys i pracuje do 10 i ucieka do drugiej pracy z ludzmi sodome robi ze temu h....i nic nie za...ie w łep
On
18:27, 2026-04-05
Sesja powiatowa już 10 kwietnia
Jak ten duda sie wysłowic dobrze nie umie jąka sie cham ludzie trzeba sie zebrac i pogonic ze Stawisk niech bierze razem to swoją szefową i niech spie.....ją ze Stawisk
On
18:21, 2026-04-05
Sesja powiatowa już 10 kwietnia
A czy ten pajac w brodą nie powinien byc w pracy a Stawiskach 24 tys. Ma na miesiąc i wali w h..a pracuje do 10 i juz go nie ma mafie *%#)!& razem z to burmistrz Stawisk
On
18:16, 2026-04-05
Czy trzeba iść do kościoła w lany poniedziałek?
Wierzę w Boga, wierzę w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, ale może czasem , a nawet częściej , lepiej nie iść do kościoła, gdzie niektórzy duchowni nie są z powołania , a tylko dla kariery kościelnej, pieniędzy (bardziej niż dla kariery) i adorowania w kościele młodych mężatek. Pełni pychy i arogancji, a jednocześnie odnoszący się z pogardą i lekceważeniem ludzi słabszych. To , co głoszą ( niektórzy) , nie ma nic wspólnego z nauczaniem Jezusa, bo to nie jest prawda mówiona z miłością, konstruktywna, z empatią, taka, która powinna prowadzić do zrozumienia, rozwoju. To jest głośna krytyczna ocena drugiego człowieka, wyrażana z ironią, pogardą , nieraz z inwektywami, traktowanie jak śmieci, brak szacunku . Ludzie wychodzą z takiego kościoła poranieni i połamani na kawałki. A skąd w duchownych tyle wyniosłości , pychy i złośliwości, nietolerancji ludzkich braków . Wierzę w Boga, lecz nie wierzę , że to z woli Boga zostają kapłanami, bo jeżeli jest nienawiść, pogarda, złośliwość, to czy można mówić o powołaniu przez Boga ? Czy zatem można go nazwać uczniem Jezusa, który zamiast nauczać i nawracać, odtrąca od kościoła? Z czym , z jakimi uczynkami, myślami, intencjami przyjdzie stanąć kiedyś przed obliczem Boga... . Ilu ludzi nawróciłeś, ilu dzięki Tobie uwierzyło w istnienie i Zmartwychwstanie Jezusa, ilu dzięki Tobie stało się lepszymi ludżmi podążając za Twoim przykładem...Ale też , ilu wiernych przez Ciebie odeszło , oddaliło się od Kościoła, a ilu straciło wiarę w Boga przez Twoje uczynki i zachowanie...Po raz trzeci, jak Piotr - uczeń Jezusa się go zaparł, tak ja wyznaję swoją wiarę, ale... , no właśnie , to ,,ale " , to są owe wątpliwości, czy tacy duchowni są powołani przez Boga , aby nas prowadzić do zbawienia...
Rachunek sumienia
15:23, 2026-04-05