Zamknij
REKLAMA

Doprawdy, ciężko zrozumieć tych, którym wszystko wisi

10.01, 04.10.2018 Aktualizacja: 10.16, 04.10.2018
Skomentuj
REKLAMA

Każde wybory, to wg jednych święto demokracji, a wg innych – nie ma na kogo głosować, co powoduje absencję w wyborach. Tak naprawdę, ta połowa wyborców która nie chodzi na wybory, powoduje, że wciąż mamy to samo!

Doprawdy, ciężko zrozumieć tych, którym wszystko „wisi". Niby mieszkamy pod jednym dachem, w jednym Domu Ojczystym, niby jesteśmy społeczeństwem czy społecznością, jesteśmy wychowani w duchu naszej wiary, a jednak troska o ten nasz wspólny Dom – szwankuje. Głosujemy w połowie i... potem narzekamy! Czy coś tym zmienimy? Te koterie chodzą i wybierają swoich, wciąż - tych samych. Kiedy w końcu zaczniemy głosować (zdecydowaną większością) na dobro – a nie na mniejsze zło? W większości małych miejscowości, lokalna ludność została zdominowana przez takie „klany rządzące", porzuciła więc nadzieję i nie widzi sensu. Ja natomiast widzę! Duża frekwencja (nawet jeśli głosuję przekreślając listy), może zmienić rozkład sił przy podziale mandatów! To też ważne! Chodźmy na wybory, bo to nasza nadzieja i szansa, to w końcu nasz obowiązek. Nie ulegajmy temu.... Grzechowi zaniechania!

Przy okazji wyborów, zaczyna być widoczny cynizm niektórych. Najbardziej chyba boli to, gdy ktoś (sitwa) dogaduje się z decydentami – poza plecami społeczeństwa. Widzieliście kiedyś taką sytuację, gdy prominentny przedstawiciel obozu „dobrej zmiany", przyjeżdża i... namaszcza na stołek nie ze swojej partii loży? Dziwne, ale prawdziwe. Bo pomysłów ludzkich na... "wygraną" jest multum – wg rozumu kandydata. Często potem takie poparcie skutkuje porażką na własne życzenie (per fas et nefas).

Ciekawa sytuacja, przyznacie że kuriozalna, nastąpiła w Grajewie po przyjeździe v-ce premiera Gowina z kandydatami jednego ugrupowania. Poparł obecnego burmistrza (bezpartyjnego?) na ponowną elekcję. Jednak z „dobrej zmiany", jest w mieście inny kandydat! O dogadaniu się lokalnych „elyt" świadczy wypowiedź jednego z nich (video) gdy stwierdza: „Spotykamy się w komitecie z PIS, Platformy i różnych środowisk i widzę to jako ... normalność!" Normalność – dla kogo?                                                                                           

Znów lokalna społeczność  została postawiona przed dylematem wyboru mniejszego zła. Możemy wybierać burmistrza (ktoś musi przejść), a stosunek jest 2:1.

Będąc wierny swoim hasłom – by nie upartyjniać samorządów, muszę z przykrością te 3 (4) partyjne komitety do powiatu – skreślić! Wciąż te same... Dosyć!  Myślicie, że taki radny będzie potem dla Waszych potrzeb - nie on będzie odpowiadał najpierw przed swoim bosem partyjnym! Wciąż jesteśmy za słabi jako społeczeństwo, by stworzyć swój komitet i wybrać swoich. Liczni natomiast, często dobrzy ludzie, rozlokowali się po różnych komitetach do Rady Miasta. Jednak, często bycie dobrym, nie oznacza jeszcze tego, że będą dobrymi radnymi. Tu trzeba – niepokornych i charyzmatycznych (oby). Powiedzenie, że nie zawiodę, często przegrywa z realiami Rady (ulegamy konformizmowi i...TWA). Stąd popieram (znam i polecam) wybór pani Agnieszki Siwik-Karwowskiej (okr.4 z PIS), oraz pani Elżbiety Chrostowskiej (okr.2 z kom. „Nasze Miasto Grajewo"). Nie piszę o innych, bo i tak wybieracie wg swego uznania.

Natomiast Grajewo ma inny problem. Wybory do Sejmiku Województwa. Nie ulega wątpliwości, że aby skutecznie rządzić, trzeba pozyskiwać fundusze z województwa. Ostatnio nie mieliśmy swego w Sejmiku. Straciliśmy dużo! Teraz może być inaczej. Grajewianie muszą postawić na jednego i scedować na tą osobę swoje głosy. Jak wiemy z Grajewa do Sejmiku jest kilka osób. I tu jest problem, bo jak się rozbiją głosy – nikt nie wejdzie do Rady. Bądźmy więc rozważni. Dlatego postanowiłem przedstawić swoją kandydaturę i startuję z listy Ruchu Narodowego RP (nr.7) z pozycji pierwszej w dawnym łomżyńskim. Znacie mnie, czytacie moje felietony od wielu lat, znacie moje poglądy, które są stałe i niezmienne.

Ja rozumiem wszelką manipulację i kłamstwa (choć nie popieram). „Sondaże" – są dość skutecznym narzędziem rujnującym nasze myślenie, powodując wdrukowanie w nasze umysły toku naszego postępowania (czytaj głosowania). To powinno być zakazane, ale jakiej partii loży na tym zależy? Weźmy choćby taką sprawę, że jak co roku na 11 listopada, Ruch Narodowy robi Marsz Niepodległości, na który przychodzi ponad 100 tys. ludzi. Jednak „sondaże" dają RN – 0% poparcia! Cóż, „telawizja" może wszystko, może pokazywać wybiórczo, może przemilczać (skuteczna forma manipulacji), by nie pokazywać całej prawdy.

Weźmy choćby sprawę - Komitetu II RP. Jan Zbigniew hrabia Potocki kandyduje na prezydenta Warszawy. To o czym mówi – jest wstrząsające! III RP – nielegalna, Konstytucja nielegalna (brak większości w referendum) itd. etc. Już choćby z racji poglądów innych od obowiązującej poprawności politycznej, choćby – jako folklor, powinni to pokazywać w publicznej telewizji ogólnopolskiej. Niestety – tylko małe telewizje internetowe, pokazują tę drugą stronę... prawdy. To inna ... rzeczywistość. To samo dotyczy innych dziedzin życia. Weźmy choćby zdrowie. Zmowa karteli farmaceutycznych – kontra Jerzy Zięba, dr Hubert Czerniak itd. Gdybyż taki J. Zięba został ministrem zdrowia to...! W sprawach wiary (nie modernistycznej), całkowicie bojkotuje się kapłanów z powołania jak np. ks. Piotr Glas czy ks. Piotr Natanek itd. Przemilczanie prawdy... Bo częściowa prawda, jest całym kłamstwem!

Przy okazji zapraszam wszystkich na Konwencję Wyborczą Ruchu Narodowego w Białymstoku na 12 października w Sali bankietowej restauracji Astoria o godz. 18. Ma być prof. Jerzy Robert Nowak (lider listy RN w mazowieckim).

Kartka wyborcza jest naszą bronią, mogącą w bezkrwawy sposób dokonać koniecznej tu rewolucji. Polska płonie i Ty możesz podsycić ten ogień – nie idąc na wybory, lub zagasić – mądrze wybierając. 21 października 2018r. możemy zmienić skostniałe „nasze pseudoelity".

Aleksander Szymczak

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (6)

malwinamalwina

5 3

Tu nie chodzi o "swojego" w województwie. Żaden swój czy nie swój nie pomoże jeżeli się po prostu nie składa wniosków. Województwo ma nadmiar środków do rozdysponowania tylko gminne samorządy czekają aż im je ktoś przyniesie na tacy. To tak nie działa. Instrukcja wypełniania wniosku o dofinansowanie liczy często ponad 200 stron. To trzeba po pierwsze przeczytać, po wtóre zrozumieć, po trzecie wpisać w strategię rozwoju. Jak to ma być dobrze zrobione jeżeli ludzi do pracy zatrudnię się w oparciu o kryterium znajomości i kryterium koligacji rodzinnych. Przecież wówczas przygotowanie merytoryczne pracownika schodzi na dalszy plan, albo w ogóle nie jest brane pod uwagę. Dominuje przekonanie, że po co pisać wnioski, jak pensja i tak wpływa na konto. Po co się starać i podejmować wysiłek, jeszcze się coś nie uda. Morawiecki w takiej sytuacji może zwiększyć i 10cio krotnie pieniądze na drogi lokalne bo wie że samorządy i tak ich nie wezmą. O wpisywaniu działań w jakąś strategię to szkoda gadać, bo najpierw trzeba tę strategię mieć.
Zapytajcie starych kandydatów o konkrety, wówczas zobaczycie jak zaczną kluczyć. 11:28, 04.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

KolniakKolniak

10 1

Wszystko ładnie, pięknie i aż miło się to czyta gdyby nie wiele ... ale. Patrząc na kandydatów na listach do wyborów samorządowych - nie znajduje nikogo - powtarzam nikogo na kogo mógłbym oddać swój głos. I co wtedy ?? Idę i wybieram mniejsze zło (mimo wszystko z poczucia obowiązku) lub też nie idę wcale (bo i po co ??) To o wyborach samorządowych. Za jakiś czas wybory parlamentarne i patrząc na to co wyrabia się na chwilę obecną - tym bardziej nie mam na kogo... Polacy skazani są mimo wszystko na taki a nie inny wybór. Szczęście mają Ci, którzy w swoim otoczeniu mają solidnych, szczerych itp kandydatów na których mogą oddać głos. Mając powyższe na uwadze zadaję sobie pytanie (po przeczytaniu felietonu ) czy ja jestem jeszcze polakiem ?? Odpowiem sobie sam - byłem, jestem i zawsze nim będę - ale widzę i czuję jak Nasz naród bardzo się podzielił - i myślę iż nie jestem odosobniony - "dzięki" polityce i głównie politykom ! 12:58, 04.10.2018

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Aleksander SzymczakAleksander Szymczak

1 0

Kolego z Kolna. Nie rezygnuj ze swojego prawa! To nie tak, że nie widzę dobrego kandydata (bo zawsze kogoś znajdę... jeśli chcę), ale chodzę by nie niszczyć - najpierw siebie a potem wszystko wokół. Każdy głos się liczy. Każdy ma - obowiązek dbania o to nasze Dobro Wspólne jakim jest choćby nasze miasto. Czy to tak trudno - rozpytać się o człowieka któremu ew. postawię x ? Owszem w skrajnych przypadkach mogę skreślić całą listę (jak ja zrobię odn. powiatu), ale Twoje uczestnictwo ma sens! Już choćby dlatego, że przy dużej frekwencji, lokalne sitwy uzyskują znacznie mniejszą ilość mandatów! Poza tym - czy warto zaciągać na swoje sumienie ten grzech zaniedbania? 13:15, 07.10.2018


Na obiad znowu bigosNa obiad znowu bigos

9 1

21 października niestety nic nie możemy zmienić. Wybory to takie igrzyska dla mas, po to by masy myślały, ze są ważne, decydują i od nich zależeć będzie kształt Ojczyzny, chociażby tej "małej". Ludzie muszą zrozumieć, że z demokratycznymi wyborami jest tak jak z wizytą w restauracji - zamówić możesz wszystko, ale tylko z karty dań, która przygotowaliśmy dla ciebie. Demokracja demokacją, ale ktoś tym wszystkim musi żądzić???? Należy zacząć od podstawowego pytania - po co ci wszyscy zarządcy? Czy oni są nam rzeczywiście potrzebni? W takiej metropolii jak Chicago jest zaledwie kilkunastu radnych i to wystarcza. W samej Warszawie jest około 400! Myślę, że gdyby w ostatniej rubryce karty do głosowania była możliwość zaznaczenie: "Radni to pasożyci, ktorych nie mamy potrzeby utrzymywać, w związku z tym jestem za radykalnym zmniejszeniem ich liczby" frekwencja byłaby znacznie wyższa. 13:13, 04.10.2018

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Aleksander SzymczakAleksander Szymczak

1 0

Zgadzam się, że aż tylu radnych nam nie potrzeba. Np. w Nowym Yorku jest ich - 51, w Berlinie - 100, a w Warszawie - 469. Jednak, to wszystko tak jest ustawione, bo Naród jako Suweren - lekceważy takie życiowe sprawy! Nie chodzi na wybory, czyli - ciąg dalszy rządzenia sitw lokalnych. I tak będzie dalej dopóty, dopóki nie "zbuntujemy się", dopóki nie zastosujemy - choćby weta ludowego (możliwość konstytucyjna). Dobrze zorganizowany Naród (np. w Szwajcarii), nie pozwoliłby sobie na takie "zarządzanie". Ale my dalej "wolimy" tkwić w marazmie, niczego nie podejmując, niczym się nie interesując, olewając nasze podstawowe obowiązki względem Ojczyzny i bliźniego. I tak będzie do chwili, gdy się nie zmieni nasza mentalność. 13:28, 07.10.2018


JarekJarek

5 0

Od dawna jest tak nie ważne kto głosuje - ważne kto liczy głosy . 12:21, 05.10.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
0%