Przez kilkanaście godzin w nocy z wtorku na środę na poboczu drogi w okolicach Czaplinka (woj. zachodniopomorskie) konał młody wilk potrącony przez samochód. Zwierzę, objęte w Polsce ścisłą ochroną gatunkową, miało złamany kręgosłup i całkowicie bezwładne tylne kończyny. Dopiero rano na miejsce przyjechała lekarz weterynarii, która – po ocenie stanu zwierzęcia – poddała wilka eutanazji.
Sprawa z Czaplinka ponownie uruchomiła publiczną debatę na temat obecności wilków w pobliżu ludzkich siedzib, bezpieczeństwa mieszkańców wsi oraz relacji człowieka z dużymi drapieżnikami.
O tym, jak naprawdę funkcjonują wilki, dlaczego pojawiają się w pobliżu zabudowań i skąd biorą się konflikty z ludźmi, PAP rozmawiała z prof. Sabiną Pierużek-Nowak, badaczką ekologii i behawioru wilków.
PAP: Właśnie wraca pani z lasu. Jak wyglądał dzisiejszy dzień pracy z wilkami?
Sabina Pierużek-Nowak: Tropiliśmy wilczą grupę w Lasach Lublinieckich. To była typowa rodzina – osiem osobników: para rodzicielska, dwoje dorosłego potomstwa oraz cztery podrośnięte szczenięta, które mają teraz około dziewięciu miesięcy. Są już bardzo mobilne i regularnie chodzą z dorosłymi na obchody terytorium. To etap intensywnej nauki – młode poznają topografię okolicy i uczą się, jak unikać niebezpieczeństw, takich jak sąsiedztwo ludzi lub obcych wilków.
PAP: Na czym polegają takie obchody?
S.P.-N.: Dorosłe wilki pokazują młodym granice własnego świata i uczą je znakowania terytorium. Wilki komunikują się głównie zapachem – poprzez mocz, odchody i ślady drapania pazurami w podłożu. To jedyny sposób przekazania obcym wilkom informacji: ten teren jest zajęty. Węchowy system ostrzegania pozwala ograniczyć liczbę bezpośrednich konfliktów z sąsiednimi grupami, choć nie eliminuje ich całkowicie.
PAP: Wilki walczą między sobą?
S.P.-N.: Tak, są silnie terytorialne. Bronią przed obcymi wilkami swoich zasobów pokarmowych i miejsc wychowu młodych. Wielkość terytorium zależy głównie od lesistości terenu i zagęszczenia potencjalnych ofiar. W Polsce to zwykle od 250 do ponad 400 kilometrów kwadratowych. Gdy populacja się stabilizuje i brakuje niezasiedlonych obszarów, konflikty narastają, a zapachowe sygnały przestają wystarczać.
PAP: Kto w takich konfliktach ginie najczęściej?
S.P.-N.: Najczęściej dorosłe osobniki, zwłaszcza para rodzicielska. To ona bierze na siebie ciężar obrony terytorium. Badania z Parku Narodowego Yellowstone pokazują, że nawet połowa dorosłych wilków ginie w wyniku konfliktów międzygrupowych. To ogromne zagrożenie dla przetrwania rodziny.
PAP: Co dzieje się wtedy z młodymi?
S.P.-N.: Pozbawione opieki młode opuszczają rodzinne terytorium i podejmują wędrówkę w poszukiwaniu nowego obszaru do życia, a z czasem też partnera. To najniebezpieczniejszy etap ich życia. Trafiają do obcego środowiska, często silnie pofragmentowanego przez ruchliwe drogi i zabudowę. Bardzo duża część młodych wilków ginie pod kołami samochodów. Właściwie codziennie otrzymujemy informacje o martwych wilkach na drogach. Są dni, że o kilku.
PAP: Czy drogi stały się dziś jednym z głównych zagrożeń?
S.P.-N.: Zdecydowanie tak. Dawniej były nimi obce wilki i choroby. Dziś presja infrastrukturalna, rozwój sieci drogowej i nieciągłość korytarzy ekologicznych sprawiają, że śmiertelność związana z działalnością człowieka bywa wyższa niż ta wynikająca z naturalnych procesów.
PAP: Ile wilków żyje obecnie w Polsce?
S.P.-N.: Nie da się policzyć ich w prosty sposób. To zwierzęta skryte, nocne, wychowujące młode w norach ukrytych w leśnych ostępach. Pełna inwentaryzacja wymagałaby długiej, śnieżnej zimy, ogromnych nakładów finansowych, zaangażowania setek ludzi i sprzętu. Dziś kosztowałoby to wiele milionów złotych, na które nie stać budżetu ochrony przyrody. Dlatego lepiej zapytać, czy wilki spełniają swoją funkcję ekologiczną i ile faktycznie jest z nimi problemów.
PAP: Jaką rolę pełnią w ekosystemie?
S.P.-N.: Obniżają liczebność jeleni, saren i dzików, co realnie zmniejsza szkody w lasach i rolnictwie. Odgrywają też istotną rolę w ograniczaniu ASF, ponieważ zjadają chore i padłe dziki, ograniczając krążenie wirusa w środowisku. To tylko niektóre konkretne, mierzalne korzyści.
PAP: A szkody wyrządzane przez wilki hodowcom?
S.P.-N.: W 2023 roku było to około trzech tysięcy zwierząt gospodarskich, w tym około 350 sztuk bydła i 1400 owiec. To odpowiednio 0,08 proc. wszystkich upadków bydła i 2–3 proc. śmiertelności owiec. Śmiertelność cieląt i jagniąt z powodu chorób i złych warunków utrzymania jest wielokrotnie wyższa. Polska ma jeden z najstarszych i najlepiej działających systemów odszkodowań w Europie.
PAP: Mimo to temat wilków wraca w mediach.
S.P.-N.: Jest nośny. Hasło „wilk atakuje” zapewnia klikalność. Rzadko natomiast mówi się o tym, co faktycznie przyciąga wilki w pobliże zabudowań.
PAP: Co jest tym czynnikiem?
S.P.-N.: Jedzenie – przede wszystkim padlina. Nieszczelne fermy drobiu, źle zabezpieczone odpady mięsne, nielegalnie porzucane martwe zwierzęta gospodarskie. To problem ogólnopolski, szczególnie w regionach intensywnej hodowli drobiu. Wilki mają doskonały węch i idą tam, gdzie wyczuwają pokarm. Ich obecność w pobliżu wsi jest często wskaźnikiem zaniedbań w gospodarowaniu niebezpiecznymi odpadami.
PAP: W debacie publicznej mówi się czasem, że wilki przyzwyczajają się do ludzi.
S.P.-N.: W zatłoczonej Europie wszystkie dzikie zwierzęta, żeby przetrwać, muszą do pewnego stopnia tolerować sąsiedztwo ludzi. Dzięki temu korzystają też z zasobów pokarmowych towarzyszących człowiekowi, jak uprawy rolne i sady, ale też niezabezpieczone odpady żywności czy padlina. U wilków, szczególnie młodych, może to prowadzić do uzależnienia pokarmowego, co wiąże się ze zmniejszoną obawą w stosunku do ludzi, postrzeganych jako źródło takiego łatwo dostępnego pokarmu. To nie jest wina zwierzęcia, lecz efekt ludzkich zaniedbań i braku wyobraźni – celowego dokarmiania, pozostawiania padliny, resztek mięsa czy karmy dla zwierząt.
PAP: Czyli wilk nie szuka kontaktu z człowiekiem?
S.P.-N.: Nie. Szuka łatwo dostępnego jedzenia. Gdy źródło takiego pożywienia znika, wilki bardzo szybko wracają do polowań na dzikie ofiary. Dlatego kluczowe jest usuwanie przyczyn, a nie reagowanie wyłącznie na skutki.
PAP: W Polsce wydaje się zgody na odstrzał wilków.
S.P.-N.: W 2024 roku wydano 98 takich zgód, faktycznie odstrzelono około 20 wilków. Najczęściej dotyczy to osobników chorych, np. na świerzb lub czyniących regularne szkody w inwentarzu. Odstrzał z drugiego powodu nie jest gwarantem ustania ataków na długi czas, po kilku miesiącach nowe wilki zasiedlą opustoszałe terytorium i jeśli hodowcy nie wdrożyli skutecznych metod ochrony inwentarza, problem szkód pojawi się ponownie.
PAP: Czy wilki są zagrożeniem dla ludzi?
S.P.-N.: Dziki wilk nie ma powodu ani odwagi, by zaatakować człowieka. Udokumentowane naukowo nieliczne przypadki dotyczyły zwierząt celowo dokarmianych lub wychowanych przez ludzi.
PAP: A psy w lesie?
S.P.-N.: Pies powinien być zawsze prowadzony na smyczy. Dla wilków pies to intruz, obcy wilk w ich rodzinnym terytorium. Luzem puszczony pies ma niewielkie szanse na wyjście bez szwanku ze spotkania z drapieżnikami, szczególnie gdy żeruje na ich zdobyczy lub zbliża się do szczeniąt. Wilki potrafią wytropić psiego intruza po wielu dniach.
PAP: Jak skutecznie chronić zwierzęta gospodarskie?
S.P.-N.: Skuteczne metody to psy stróżujące, fladry i pastuchy elektryczne. Warunkiem jest ich prawidłowe i konsekwentne stosowanie, najlepiej łączyć metody. Ogrodzenia siatkowe nie działają, bo wilki potrafią się pod nimi podkopywać lub po nich wspinać.
PAP: Pani zdaniem wilki są dziś realnym problemem?
S.P.-N.: Są znacznie mniejszym problemem niż chaos przestrzenny, drogi i niewłaściwe gospodarowanie odpadami. To my, ludzie, prowokujemy większość konfliktów.
Mira Suchodolska (PAP)
mir/ akar/
[ZT]51148[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu kolniak24.eu. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Kolno: miejska spółka sprzedaje żużel
To jest ekologia w wydaniu rządzących, sprzedawac ten syf ciekawe ile zdrowych zwiazków potem unosi się z kurzem. Brawo gdyby to było od prywatnych ludzi to by za to były kary a tak to interes się kręci.
Jarek
10:07, 2026-01-23
Kolneńska komenda Policji na podium
przekroczenie prędkości o raptem o 11 km tez wynik, w tym policja z kolna jest najlepsza , nie pozdrawiam
duch puszczy
08:41, 2026-01-23
Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności
Niema w słowniku polskim dostatecznie obelzywych słów, żeby was określic więc szczam po równo do ryja hehehe
kolnoRulez
03:51, 2026-01-23
Kolno: miejska spółka sprzedaje żużel
Ostry promocja odpady w cenie ,brać ludzie brać.
Pawel
03:32, 2026-01-23