O tym się mówi

Zamknij

Dodaj komentarz

25 lat temu zmarł legendarny bluesman John Lee Hooker

PAP 17:40, 21.06.2026 Aktualizacja: 17:43, 21.06.2026
Skomentuj 25 lat temu zmarł legendarny bluesman John Lee Hooker John Lee Hooker (https://www.facebook.com/photo)

Santana uważał, że muzyka Hookera może uleczać samotność, lęk i zwątpienie. Mick Jagger wspominał go jako bohatera swojej młodości. Od Hookera wielu rockmanów nauczyło się, że jeden riff może mieć większą siłę niż najbardziej skomplikowana solówka. 21 czerwca 2001 r. zmarł John Lee Hooker.

Mija 25 lat od śmierci Johna Lee Hookera – artysty, który stworzył jeden z najbardziej rozpoznawalnych języków w historii bluesa. - Wystarczyło kilka dźwięków gitary, charakterystyczny tupot stopy i ten głęboki, spiżowy głos, by natychmiast rozpoznać autora „Boom Boom” czy „Boogie Chillen” – powiedział PAP Jan Chojnacki, dziennikarz muzyczny, prowadzący przez ponad 45 lat audycję radiową „Bielszy odcień bluesa”.

- Mick Jagger wspominał Hookera jako jednego z bohaterów swojej młodości. Carlos Santana mówił o nim z jeszcze większym podziwem. To właśnie Santana pomógł przywrócić Hookera do centrum uwagi dzięki albumowi „The Healer” z 1989 r. Dla gitarzysty słowo „healer” – uzdrowiciel – miało znaczenie szczególne. Uważał, że muzyka może leczyć samotność, lęk i zwątpienie, a John Lee Hooker posiadał ten dar w wyjątkowym stopniu – tłumaczył Chojnacki.

John Lee Hooker słynął ze swojego charakterystycznego stylu gry na gitarze. Jego muzyka była prosta, ale niezwykle ekspresyjna, a śpiew cechował mocny i głęboki głos, który nadawał im niepowtarzalny wyraz. Obok B.B. Kinga i Muddy'ego Watersa Hooker uznawany jest za jednego z największych bluesmanów. Urodził się 22 sierpnia 1917 r. w pobliżu Clarksdale w stanie Missisipi w rodzinie dzierżawcy. W świat muzyki wprowadzał go ojczym William Moore – muzyk bluesowy - który nauczył go gry na gitarze.

Na początku lat 40. Hooker przeniósł się na północ, do Detroit. W ciągu dnia pracował jako stróż w fabryce, a nocami, jak wielu innych przesiedleńców, zabawiał przyjaciół i sąsiadów, grając na domówkach. Na jednej z takich imprez dostrzegł go właściciel lokalnego sklepu płytowego. Występ Hookera zrobił na nim tak duże wrażenie, że przedstawił młodego muzyka Bernardowi Besmanowi – właścicielowi wytwórni Sensation Records. W 1948 r. Hooker nagrał kilka piosenek dla Besmana, który z kolei wydzierżawił te nagrania Modern Records. Wśród tych pierwszych utworów znalazła się piosenka „Boogie Chillen”, która stała się przebojem. Od tego zaczęła się kariera Hookera.

W Stanach Zjednoczonych Hooker zyskiwał coraz większą publiczność. W latach 60. jego muzyka zaczęła się wpisywać w zyskujące popularność nurty.

- Hooker był mistrzem gitarowego boogie, ale jego boogie różniło się od wszystkiego, co grali inni. Było surowe, hipnotyczne i oparte na nieustannym pulsie przypominającym stukot pociągu. Nie trzymał się sztywno taktów ani schematów. Wydłużał frazy, skracał zwrotki, podporządkowując rytm opowieści. Wielu muzyków przyznawało, że granie z nim było wyzwaniem, bo Hooker zawsze podążał własną drogą – tłumaczył Chojnacki. - Jego głos był równie niezwykły jak gitara. Nie tyle śpiewał, ile opowiadał historie. Chropowaty baryton, pełen pomruków i przeciąganych fraz, niósł w sobie autentyczność, której nie sposób było podrobić – podkreślił Chojnacki.

Hooker został również dostrzeżony i doceniony w Europie, gdzie pod koniec lat 60. osiągnął status supergwiazdy. Pod ogromnym wrażeniem twórczości bluesmana były m.in. takie zespoły jak The Rolling Stones, Animals czy Yardbirds.

- Wpływ Hookera wykracza daleko poza blues. Inspirację czerpali z niego The Rolling Stones, The Doors, ZZ Top czy George Thorogood, a współcześnie jego ślady odnajdziemy u Kingfisha Ingrama, Gary'ego Clarka Jr., Joe Bonamassy czy The Black Keys. To od Hookera wielu rockmanów nauczyło się, że jeden riff może mieć większą siłę niż najbardziej skomplikowana solówka – podkreślił Chojnacki.

W latach 70. Hooker rozpoczął współpracę przy kilku projektach zespołów rockowych, co jeszcze zwiększyło jego popularność. Uliczny występ Hookera pojawił się w filmie „Blues Brothers” (1980 r.). Choć był to epizod w stosunku do głównej opowieści, przez lata stał się jednym z symboli tego legendarnego filmu.

W 1989 r. 72-letni John Lee Hooker wydał najbardziej znany w swojej karierze album „The Healer”, który otrzymał Nagrodę Grammy. W tym samym roku na transmitowanym przez telewizję koncercie zagrał jako gwiazda w towarzystwie Erica Claptona i The Rolling Stones.

Lata 90. były dla Hookera czasem funkcjonowania na szczytach sławy jako wybitnego artysty. W 1980 r. został wprowadzony do Blues Hall of Fame, w 1991 r. do Rock & Roll Hall of Hame, a w 1997 r. otrzymał gwiazdę w hollywoodzkiej Alei Sław.

Jeszcze po siedemdziesiątce cały czas aktywnie tworzył nowe utwory. W ciągu kilku lat wydał pięć albumów studyjnych, które przyniosły mu kolejne Grammy. W 2000 r. został uhonorowany Grammy za całokształt twórczości.

Ostatni koncert John Lee Hooker zagrał tydzień przed śmiercią, w wypełnionej po brzegi sali Luther Burbank Center for the Arts w Santa Rosa w Kalifornii. Zmarł 21 czerwca 2001 r. W czasie muzycznej aktywności bluesmana ukazało się 71 jego płyt, studyjnych, koncertowych i kompilacyjnych.

- To niezwykły paradoks. Hooker śpiewał o cierpieniu, zawodach miłosnych i trudach życia, ale jego blues nie pogrążał słuchacza w smutku. Przeciwnie – pomagał oswoić ból i odzyskać równowagę. Powtarzane riffy, transowy rytm i głos człowieka doświadczonego przez życie tworzyły muzykę, która dawała ukojenie – zauważył Chojnacki. - John Lee Hooker był nie tylko wielkim bluesmanem – był muzycznym uzdrowicielem. Artystą, który potrafił zamienić codzienne troski w rytm, a cierpienie w siłę. Odszedł ćwierć wieku temu, a jego boogie wciąż się toczy i głos nadal przemawia do kolejnych pokoleń słuchaczy – dodał.

Tomasz Szczerbicki (PAP)

szt/ miś/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu kolniak24.eu. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%