Sam Grzegorz Rossoliński-Liebe zapewnia, że Polacy jako naród nie byli współodpowiedzialni za Holokaust. W wywiadzie dla PAP powiedział: - Polska, holenderska albo ukraińska współpraca nie pomniejszają odpowiedzialności Niemców.
Wydana w 2024 r. w Niemczech książka dr. Grzegorza Rossolińskiego-Liebe „Polnische Bürgermeister und der Holocaust. Verwaltung, Besatzung und Kollaboration” („Polscy burmistrzowie i Holokaust. Administracja, okupacja i kolaboracja”) wzbudziła w Polsce głosy sprzeciwu, a następnie poparcia.
Od początku grudnia powstały trzy listy otwarte i oświadczenia związane z tą książką. Pierwszy powstał z inicjatywy Fundacji Kulskich, podpisało go 150 historyków, dziennikarzy i kombatantów. Wyrażali „głębokie zaniepokojenie i stanowczy sprzeciw wobec działania niemieckich i austriackich instytucji kultury, pamięci historycznej oraz instytucji naukowych promujących wydarzenia i publikacje, które w sposób otwarty sprzeniewierzają się roli, do której zostały powołane i propagują fałszywą narrację historyczną dotyczącą polskich ofiar nazistowskiego reżimu niemieckiego”.
Sygnatariusze tego listu powoływali się na artykuł dr. Damiana Sitkiewicza, który w czasopiśmie „Polish-Jewish Studies”, wydawanym przez Instytut Pamięci Narodowej, opublikował polemiczne omówienie książki Rossolińskiego-Liebe. Zarzucił historykowi, że celem jego książki „jest przekonanie świata naukowego, że za Holokaust (już od 1939 r.) byli współodpowiedzialni lokalni urzędnicy miejscy w GG, w tym zwłaszcza burmistrzowie Polacy, natomiast rola Niemców – zdaniem autora – była marginalna”.
Prof. Piotr M. Majewski, historyk z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego, autor m.in. książki „Brzydkie słowo na »k«. Rzecz o kolaboracji”, powiedział PAP, że petycje nie są konstruktywnym sposobem uczestnictwa w debacie historycznej i zazwyczaj wyrażają aprioryczne nastawienie, a nie odnoszą się do meritum sporu. Zwraca też uwagę, że w wielu europejskich państwach dyskusje o formach współpracy z Niemcami już się odbyły, często wywoływały spory i napięcia.
- We Francji napisano o tym dużo: zarówno z poziomu różnych regionów, jak i instytucji. W Wielkiej Brytanii współpraca dotyczyła tylko Wysp Normandzkich (okupowanych od 1940 r. przez Niemcy - PAP) na Kanale La Manche. Gdy w 1995 roku ukazała się książka Madeleine Bunting na ten temat, żyli jeszcze ludzie, którzy pamiętali tamte czasy i nie zgadzali się, by nazywać ich postępowanie kolaboracją. Twierdzili, że inaczej postępować się nie dało. Podobnie w Czechach dominuje silne przeświadczenie, że inna droga postępowania podczas okupacji nie była możliwa – powiedział prof. Majewski. Podkreślił także, że chodzi o zjawisko skomplikowane, które nie powinno podlegać łatwym uogólnieniom. Np. w Czechach miejscowe urzędy ściśle współpracowały z okupantem mając na celu ochronę lokalnej ludności, ale równocześnie w niektórych sytuacjach ich decyzje można dziś uznać za kolaborację: wydawanie Żydów, represjonowanie części obywateli i tak dalej.
Prof. Majewski zwraca uwagę na to, że w Polsce do tej pory niewiele mówiło się o tej kwestii. Znana jest historykom, ale pojawiała się tylko na marginesie szerszych opracowań, a taka publikacja jak Grzegorza Rossolińskiego-Liebe jeszcze nie powstała.
Prof. Rafał Wnuk, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, podkreśla, że przed zabraniem głosu w sprawie książki Rossolińskiego-Liebe trzeba się z nią zapoznać.
- Obszerna praca Grzegorza Rossolińskiego-Liebe jest dostępna jedynie w języku niemieckim, którym się nie posługuję. Książki nie czytałem, nie mam więc żadnych podstaw, by się o niej wypowiadać. W podobnej sytuacji jest większość osób podpisujących listy protestacyjne lub wygłaszających krytyczne sądy. To oczywiste, że nie powinniśmy zabierać głosu na temat nieprzeczytanych książek, nieobejrzanych filmów, wystaw muzealnych czy spektakli teatralnych – powiedział PAP prof. Rafał Wnuk.
Przypomniał, że zasady debaty historycznej, zarówno czysto naukowej, jak i publicznej, pozostają od lat niezmienne. - Składają się na nie dążenie do obiektywizmu, szacunek do innych uczestników debaty, precyzyjne definiowanie tez i pojęć oraz merytoryczna argumentacja. Nieznajomość pracy, o której się debatuje, uniemożliwia merytoryczną argumentację i tym samym jest dyskwalifikująca dla zabierającego głos - podkreślił.
Z kolei dr Łukasz Krzyżanowski, historyk i socjolog z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego i Instytutu Europy Środkowej w Lublinie zajmujący się historią społeczną II wojny światowej, Holokaustu i okupacji niemieckiej w Polsce, uważa, że książka Rossolińskiego-Liebe nie wywołała dotąd naukowej debaty. - Szum medialny, polityczny, prawny i głosy oburzenia osób, które książki nie czytały, trudno traktować jako dyskusję naukową, nawet jeśli swoje oburzenie wyrażają osoby ze stopniami naukowymi, ale które nie prowadziły badań nad okupacją i nie znają języka niemieckiego, w którym książka została opublikowana - stwierdził w rozmowie z PAP dr Krzyżanowski.
- Właściwym sposobem dyskutowania na temat książek naukowych jest debata w gronie uczonych. To dobrze, że szersza publiczność, w tym dyplomaci i politycy, interesuje się badaniami naukowymi, ale ich głos nie zastąpi dyskusji naukowych. Uważam, że głosy osób niebędących ekspertami w danej dziedzinie nie powinny kształtować refleksji naukowej, dyktować badaczom i badaczkom, które tematy można badać, a których nie, kiedy może się odbyć promocja książki naukowej, a kiedy nie - skomentował.
Dr Krzyżanowski uważa, że temat podjęty przez Rossolińskiego-Liebe w pełni zasługuje na opracowanie naukowe i że ta książka powinna się ukazać jak najszybciej w języku polskim.
Podobnego zdania jest prof. Robert Traba, historyk z Instytutu Studiów Politycznych PAN, w latach 2007-20 współprzewodniczący Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej: - Książka Grzegorza Rossolińskiego-Liebe powinna zostać przetłumaczona na język polski nie dlatego, bym uważał, że jest bez zarzutu, ale dlatego, aby można było o niej dyskutować nie tylko w grupie badaczy znających język niemiecki. Kilkanaście lat temu telewizja ZDF nadała trzyczęściowy film „Nasze matki, nasi ojcowie”, w którym zostały pokazane antysemickie postawy żołnierzy Armii Krajowej. Wybuchł skandal, ale nie przeszkodziło to w tym, aby po kilku miesiącach obraz został wyemitowany w TVP - podkreślił.
Prof. Traba przywołuje też książkę wydaną w 1996 r. w Niemczech i USA „Gorliwi kaci Hitlera. Zwykli Niemcy i Holokaust” Daniela Jonaha Goldhagena, amerykańskiego historyka: - Tamta publikacja była niezwykle kontrowersyjna, została skrytykowana tam, gdzie trzeba było ją skrytykować, ale ta krytyka nie przeszkodziła w poprowadzeniu wartościowej debaty o źródłach antysemityzmu i postawie Niemców w czasie wojny. I tego bym oczekiwał dzisiaj w Polsce, bo nam taka debata jest niezwykle potrzebna, nawet jeśli nie jesteśmy do niej w pełni przygotowani, bo wiele osób chce wierzyć, że Polacy byli zawsze znakomici i bez skazy.
Podjęcie takiej debaty byłoby dobrym pomysłem również zdaniem prof. Majewskiego - Tematu współpracy polsko-niemieckiej [w czasie II wojny światowej – PAP] nie należy zamiatać pod dywan. Nie warto czekać kolejnych kilkudziesięciu lat w nadziei, że ta bomba sama się rozbroi – podkreślił historyk.
Przypomniał, że książka Rossolińskiego-Liebe jest analizą postaw 35 burmistrzów spośród około tysiąca, którzy sprawowali takie stanowisko w Generalnym Gubernatorstwie.
- Badanie na niewielkiej próbce ma siłą rzeczy charakter sondażowy. Nie ma w tym zresztą niczego złego. Wartość ustaleń historyka zależy w takich przypadkach od tego, jak ta próbka została dobrana i czy okaże się reprezentatywna. Opisanie wszystkich przedstawicieli lokalnej administracji przekracza możliwości jednego naukowca, a być może jest w ogóle niemożliwe, bo nie wszystkie dokumenty z czasów okupacji zachowały się do naszych czasów. Następni historycy zbadają działalność burmistrzów w innych miastach i być może dojdą do tych samych, podobnych albo zupełnie odmiennych wniosków. Nie będzie w tym niczego nadzwyczajnego - tak się rozwija nauka – powiedział prof. Majewski.
25 listopada 2025 r. w berlińskim muzeum Topografie Terroru miało się odbyć spotkanie z Rossolińskim-Liebe, wykładowcą Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Współorganizatorem spotkania był Dom Polsko-Niemiecki. Bez podania oficjalnej przyczyny spotkanie zostało odwołane.
Stanowisko na temat książki opublikowało Centrum Badań nad Zagładą Żydów Polskiej Akademii Nauk: „Wszelka polemika z tezami i interpretacjami autora powinna być prowadzona zgodnie ze standardami akademickimi oraz zasadami etyki naukowej”.
Ponad 380 naukowców z Polski i zagranicy podpisało też list otwarty w obronie wolności akademickiej i historyka Grzegorza Rossolińskiego-Liebe: „Niniejsza książka oferuje jedną z perspektyw w ramach tej szerszej debaty. Nawet jeśli można nie zgadzać się z pewnymi aspektami jej ujęcia lub wniosków, takie rozbieżności należy rozwiązywać w drodze dyskusji akademickiej, a nie poprzez bezpodstawne i uogólnione ataki. Działania osób atakujących książkę mają na celu stłumienie debaty naukowej, zastraszenie badaczy i promowanie nacjonalistycznej interpretacji II wojny światowej i Holokaustu”.
Igor Rakowski-Kłos (PAP)
irk/ miś/ jkrz/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu kolniak24.eu. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Dyrektora zatrudnia burmistrz
Do he ha Poczekajmy i zobaczymy kto będzie zatrudniony, i się dowiemy kogo rodzina, kogo znajomy. I moze czas to Eldorado zakończyć.
Mieszkaniec
10:30, 2026-01-28
Zatrzymali 2 mężczyzn, którzy zaatakowali sąsiada
AH MARIAN TY....
Ja
10:08, 2026-01-28
Zwierzęta przebywały w skrajnie złych warunkach
powiatowy lekarz weterynarii nie moze podjac decyzji o odebraniu, taka decyzje podejmuje gmina
redaktorze
07:27, 2026-01-28
Policja: W domu było bardzo zimno i brudno
zostawic babcie z pijakiem, tak najlatwiej, dobrze, ze chociaz o telefon sie potrudzili na policje
no tak
07:25, 2026-01-28