Zamknij

Dodaj komentarz

Farmy wiatrowe – nie taki diabeł straszny jak go malują

Artykuł sponsorowany 15:06, 24.02.2026 Aktualizacja: 15:43, 24.02.2026
Farmy wiatrowe – nie taki diabeł straszny jak go malują Fot. archiwum autora

Gmina Kolno może stać się liderem w produkcji energii odnawialnej dzięki planowanej inwestycji Green Future Energy: 8 turbin wiatrowych i 60 ha farmy fotowoltaicznej. W wywiadzie z Karolem Bielińskim, dyrektorem ds. rozwoju firmy, wyjaśniamy, dlaczego akurat tu, co z obawami mieszkańców, jakie korzyści płyną dla budżetu i społeczności, oraz jak działa program CSR.

Panie Dyrektorze, GreenFuture planuje w gminie Kolno budowę 8 turbin wiatrowych oraz farmy fotowoltaicznej. Jakie są pierwsze kroki, aby taka inwestycja w ogóle mogła ruszyć z miejsca?

Karol Bieliński: Kluczowym etapem jest współpraca z samorządem na poziomie planistycznym. Abyśmy mogli myśleć o realizacji, konieczna jest uchwała Rady Gminy o przystąpieniu do sporządzenia Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Warto wyjaśnić, że MPZP to proces niezwykle rygorystyczny – jest on uzgadniany przez ponad 30 instytucji, w tym organy ochrony środowiska czy wojsko. Dopiero po tych opiniach projekt jest konsultowany z mieszkańcami, a ostateczny plan musi zostać przez nich zaakceptowany i przegłosowany przez Radę. To gwarantuje pełną kontrolę społeczną. Chcę podkreślić, że proces tworzenia planu jest całkowicie otwarty i transparentny. Brak takiej uchwały na obecnym etapie, bez rzetelnej weryfikacji wpływu projektu, byłby przedwczesny i mógłby pozbawić gminę ogromnych wpływów do budżetu.

Dlaczego wybór padł właśnie na gminę Kolno?

To przede wszystkim doskonałe warunki wietrzne. Jednak co ważne, nie patrzymy na Kolno w izolacji. Naszą ambicją jest, aby inwestycja tutaj stała się integralną częścią większego klastra projektów, które realizujemy w sąsiedztwie. Chcemy, aby te instalacje współgrały z naszymi działaniami w Białej Piskiej i Turośli. Dodatkowo, planowane ok. 60 hektarów farmy fotowoltaiczne oraz magazyn energii pozwolą nam stworzyć system łączący kilka źródeł w jeden punkt przyłączenia. Co więcej, mamy już zapewnione warunki przyłączenia do stacji PSE w Ełku, co daje nam gwarancje, że wyprodukowana tu energia trafi do systemu. Wspomniana instalacje ma składać się z farmy fotowoltaicznej, elektrowni wiatrowych oraz magazynów energii o mocy blisko 300 MW zlokalizowanych na terenie 2 województw i minimum 3 gmin z pogranicza powiatów Piskiego i Kolneńskiego. Pierwsze elementy instalacji fotowoltaicznej mają powstać już 2028 roku. W kolejnych latach, chcemy stopniowo rozszerzać instalacje o dodatkowe źródła, tak aby docelowo nasza farma energetyczna osiągnęła jak najwyższy współczynnik mocy w ciągu całego roku. Takie inwestycje w odnawialną energię to dziś kluczowy element bezpieczeństwa kraju i całego systemu energetycznego, zapewniający nam niezależność. To stabilne źródło energii, które zasili krajowy miks energetyczny, obniżając rachunki nas wszystkich. W obecnej sytuacji geopolitycznej stabilne źródła wytwarzające energię elektryczną zlokalizowane blisko odbiorców końcowych są filarem bezpieczeństwa energetycznego regionu.

Mieszkańcy często obawiają się o swoje zdrowie i spokój. Co z hałasem czy tzw. infradźwiękami?

Nowoczesne turbiny to konstrukcje nowej generacji. Dzięki dużym rozmiarom łopat rotory obracają się wolniej, co znacząco redukuje hałas. Poziom dźwięku jest porównywalny z szumem drzew, a infradźwięki są zazwyczaj niższe niż we wnętrzu jadącego samochodu. Wszystko to jest rygorystycznie monitorowane, również po zakończeniu budowy. Warto spojrzeć na tę kwestię z szerszej perspektywy: w samej Polsce pracuje już kilka tysięcy turbin wiatrowych, a w całej Europie są ich setki tysięcy. Mimo tak ogromnej skali i dziesięcioleci obecności tej technologii w krajach takich jak Francja, Holandia czy Dania, nigdzie nie odnotowano potwierdzonych przypadków szkodliwego wpływu elektrowni wiatrowych na zdrowie ludzi. Gdyby takie zagrożenie rzeczywiście istniało, przy tak masowym zastosowaniu wiatraków mielibyśmy do czynienia z twardymi dowodami medycznymi, których po prostu nie ma. To najlepszy dowód na to, że nowoczesna energetyka wiatrowa jest bezpiecznym i sprawdzonym rozwiązaniem, które funkcjonuje w sąsiedztwie milionów Europejczyków bez uszczerbku na ich zdrowiu i negatywnego wpływu codzienne życie.

Skąd zatem biorą się te wszystkie obawy ludzi? Często słyszymy o lęku przed nowym, ale w przypadku wiatraków emocje bywają wyjątkowo silne.

To bardzo ważne pytanie i w pełni rozumiem, że mieszkańcy mogą czuć niepokój. Lęk przed nieznanym jest naturalnym ludzkim odruchem. Podobne lęki towarzyszyły mieszkańcom podczas elektryfikacji wsi, rozbudowy sieci komórkowych i wysokopasmowego internetu 5G. Teraz mało kto sobie wyobrażą życie bez prądu, telefonu i internetu, a w przeszłości obawy były duże. Musimy jednak uczciwie powiedzieć, skąd te obawy się biorą. Najczęściej wynikają one z informacji zasłyszanych, niepotwierdzonych plotek lub celowo powielanych mitów, które krążą w internecie i mediach społecznościowych. Bardzo często stajemy w obliczu tak zwanych fake newsów, które nie są poparte żadnymi rzetelnymi badaniami naukowymi ani współczesną wiedzą medyczną. Często te nieprawdziwe treści są powielane celowo, aby budować nieuzasadniony opór, bez znajomości konkretnego projektu. Dlatego gorąco zachęcam wszystkich mieszkańców do sprawdzania źródeł i opierania się wyłącznie na twardych, sprawdzonych danych oraz oficjalnych raportach środowiskowych. Nie wierzmy w sensacyjne nagłówki czy anonimowe wpisy na forach, lecz ufajmy sprawdzonym opracowaniom ekspertów. Nauka i doświadczenia tysięcy gmin w całej Europie jednoznacznie pokazują, że te czarne scenariusze po prostu nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości, a rzetelna wiedza jest najlepszym lekarstwem na lęk.

Jesteśmy w pełni transparentni, dlatego nie unikamy trudnych pytań – byliśmy już obecni i wspieraliśmy festyn i dożynki w Kolnie, gdzie rozmawialiśmy bezpośrednio z mieszkańcami, odbyliśmy kilkanaście spotykań w sołectwach. Jesteśmy otwarci na dalsze dyskusje. Zachęcam do dialogu – jesteśmy gotowi na kolejne konsultacje społeczne, aby rozwiać wszelkie wątpliwości.

A co z przyrodą i ochroną lokalnych gatunków? Czy tak duże konstrukcje nie wpłyną negatywnie na ekosystem gminy?

Mamy pełną świadomość sąsiedztwa cennych przyrodniczo terenów, dlatego do kwestii środowiskowych podchodzimy z najwyższą starannością. Proces inwestycyjny to nie tylko rysowanie planów na mapie, to przede wszystkim rok intensywnej pracy niezależnych specjalistów w terenie. Realizujemy pełny cykl rocznych obserwacji ornitologicznych oraz chiropterologicznych (dotyczących nietoperzy). Eksperci badają korytarze migracyjne, miejsca gniazdowania oraz lokalne szlaki przelotów ptaków, aby mieć pewność, że lokalizacja turbin jest dla nich bezpieczna. Nie ograniczamy się jednak tylko do ptaków. Raport oddziaływania na środowisko uwzględnia również migracje zwierząt naziemnych oraz wpływ na lokalną roślinność. Nasze inwestycje projektujemy tak, by zachować ciągłość korytarzy ekologicznych. Jeśli badania wykażą, że w danym miejscu istnieje ryzyko dla tras przelotu konkretnych gatunków, stosujemy najbardziej zaawansowane technologie ochronne. To sprawia, że nowoczesna farma wiatrowa staje się jednym z najlepiej przebadanych i monitorowanych obiektów technicznych w całym regionie, co w praktyce często przyczynia się do lepszego poznania lokalnej przyrody.

Jakie konkretne korzyści odniesie gmina i jej mieszkańcy?

Korzyści są wymierne. Jedna turbina to rocznie około 250 tys. zł podatku od nieruchomości, który zasila wyłącznie budżet gminy. Przy ośmiu wiatrakach mówimy o dwóch milionach wpływów co roku! Te środki pozwalają na modernizację dróg, szkół, oświetlenia czy sieci kanalizacyjnej. Przykład gminy Potęgowo (4,6 mln zł rocznie, inwestycje za 20 mln zł) pokazuje, że dzięki wiatrakom można sfinansować inwestycje warte kilkanaście milionów złotych, gdyż Gmina zyska większy wkład własny na dotacje krajowe, czy też z UE. Mieszkańcy zyskują też bezpieczeństwo energetyczne i potencjalnie tańszą energię, nawet o 30%.

Wspominał Pan o odpowiedzialności społecznej firmy. Czy GreenFuture planuje wspierać lokalną społeczność już teraz?

Tak, to fundament naszego działania. Aktywnie współpracujemy z OSP, Kołami Gospodyń Wiejskich czy klubami sportowymi. Chcemy być dobrym sąsiadem już na tak wczesnym etapie. Jeśli chodzi o nasze działania CSR, to modelowym przykładem jest właśnie Biała Piska, gdzie ściśle współpracujemy z trzecioligowym klubem piłkarskim Znicz Biała Piska, wspieramy renowację kościoła, a także odpowiadamy na problemy osób niepełnosprawnych. Podobne zaangażowanie realizujemy w Kolnie, współpracując z klubem sportowym Wataha. Już teraz wspieramy kilkanaście lokalnych inicjatyw, bo chcemy stać się częścią wspólnoty wszędzie tam, gdzie działamy. W Kolnie jesteśmy partnerem klubu Wataha Kolno, a ostatnio wsparliśmy również turniej piłkarski organizowany przez ten klub. Przecież troska o prawidłowy rozwój młodego pokolenia i stworzenie im jak najlepszych i bezpiecznych warunków jest bliski każdemu człowiekowi. Działania społeczne w gminach opieramy na fundamencie bliskiej i autentycznej współpracy z lokalnymi społecznościami, bo to mieszkańcy najlepiej znają potrzeby swojego regionu, dlatego to im oddajemy głos w kwestii wyboru projektów, na które przeznaczamy wsparcie finansowe. Stawiamy na relacje długofalowe, które pozwalają na realną poprawę jakości życia i budowanie wzajemnego zaufania przez lata. Dzięki takiemu podejściu nasze inwestycje społeczne są celowe, transparentne i niosą za sobą realną wartość dla osób, które na co dzień tworzą lokalną wspólnotę.

Podobne inwestycje powstają w Białej Piskiej i Turośli. Czy Kolno powinno czuć presję?

Nie nazwałbym tego presją, ale wielką szansą, której nie warto przegapić. Proszę zauważyć, że projekty w, Białej Piskiej oraz w Turośli są już realizowane lub będą realizowane w najbliższym czasie. Jeśli gmina Kolno zrezygnuje z tej szansy, dojdzie do sytuacji, w której sąsiednie samorządy będą miały ogromne wpływy z podatków, a mieszkańcy Kolna będą jedynie podziwiać wiatraki u sąsiadów, nie mając z tego żadnych korzyści dla własnego budżetu.

(Artykuł sponsorowany)
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop

OSTATNIE KOMENTARZE

0%