Zamknij
REKLAMA

Promień Mońki pokonuje Orła Kolno. Mecz miał dwa oblicza - podkreśla członek zarządu klubu z Kolna

19:49, 23.11.2020 | zebrał Kolniak
Skomentuj
REKLAMA

Promień Mońki poradził sobie z Orłem Kolno na własnym boisku i pokonał go 4:1 (1:1). Jedynym strzelcem gola dla zespołu z Kolna w ostatnim meczu rundy jesiennej KEEZA IV liga był Robert Brzeziński. Kapitan kolneńskiego zespołu nie wykorzystał też karnego w pierwszej połowie meczu. Spotkanie rozegrano 22 listopada. Mecz miał się odbyć w pierwotnym terminie 7 listopada, ale został odwołany. Orzeł zajmuje obecnie przedostatnie miejsce w tabeli z 12 punktami.

- Pierwsza połowa to bardzo dobra i mądra gra naszego zespołu - ocenia niedzielny pojedynek członek zarządu Orła Kolno Piotr Dąbkowski. - Pierwsza bramka dla drużyny gospodarzy padła po problematycznym karnym, kiedy sędzia w 32 minucie uznał, że Dawid Falkowski wybijając piłkę zahaczył o nogi napastnika Promienia. Po upływie kilku minut Kamil Olszak zostaje faulowany przez zawodnika gospodarzy. Do rzutu karnego podchodzi Robert Brzeziński, strzela za lekko i bramkarz Promienia wybija piłkę na rzut rożny. Ta sytuacja podrażniła naszych zawodników, czego efektem był gol strzelony po szybkiej kontrze przez Roberta Brzezińskiego.

Pomimo jeszcze dwóch dogodnych sytuacji ta część spotkania zakończyła się remisem 1-1. Po zmianie stron w  zespole Orła z uwagi na urazy doszło do dwóch zmian, natomiast  na ławce rezerwowych pozostał tylko A. Ałajko.

- W 65 minucie, po technicznym błędzie naszego obrońcy w okolicach 25 metra od bramki, sędzia dyktuje rzut wolny dla Promienia - kontynuuje Piotr Dąbkowski.  - Po strzale piłka odbija się jeszcze od naszego zawodnika, zmieniając jej tor i wpada do bramki.  Jest 2:1.

Od tego momentu zawodnicy gości zaryzykowali i ruszyli do ataku.

- Niestety po jednej z akcji zespołu z Moniek nasz bramkarz Dawid Falkowski zostaje uderzony w głowę i musi opuścić boisko, a w jego miejsce pojawił się A. Ałajko.  Nasz zespół dalej atakował, jednakże już  w doliczonym czasie drużyna Promienia przeprowadziła kontrę prawą stroną i mamy 3:1. Dosłownie minutę później kolejna kontra i pada czwarta bramka dla Promienia. Wynik 4-1 nie odzwierciedla przebiegu całego spotkania, a nasz zespół nie był na słabszy od Promienia - ocenia Dąbkowski.

Jak dodaje członek zarządu Orła, na podsumowanie występów naszego zespołu przyjdzie jeszcze czas.

- Na pewno zabrakło stabilizacji składu, doświadczenia oraz odrobiny szczęścia. To jest młody zespół oparty praktycznie na wychowankach.  Teraz jest czas na regenerację i wyleczenie kontuzji, których jest bardzo dużo - podsumowuje Piotr Dąbkowski.

(zebrał Kolniak)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

JerryJerry

1 5

Jestem zaskoczony. Nie spodziewałem się takiego wyniku. 19:50, 24.11.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA