Zamknij
REKLAMA

Noc Bibliotek. Gościem miejskiej biblioteki był Piotr Kowalczyk

09:55, 12.06.2018 |
REKLAMA
Skomentuj

W tym roku trochę nietypowo jak na Noc Bibliotek, Miejska Biblioteka Publiczna w Kolnie zaprosiła swoich czytelników na imprezę w ciągu dnia, w piątek 8 czerwca.

O godz. 1030 Marta Todys przeprowadziła dla  dzieci  ze Szkoły Podstawowej nr 1 warsztaty  plastyczno-literackie. Pani Marta  pracuje jako bibliotekarka i animatorka, jest członkinią Polskiej Sekcji IBBY oraz PSPiA  Klanza. Od 10 lat prowadzi warsztaty dla dzieci i młodzieży. Współpracuje z wydawnictwem „Dwie Siostry” i Narodową Galerią Sztuki Zachęta.

Zajęcia zaczęły się od przeczytania fragmentów książki  Otfrieda  Preusslera – „Malutka czarownica”. O perypetiach ”małoletniej”, bo miała dopiero sto dwadzieścia siedem lat czarownicy, dzieci słuchały z uwagą, często przerywając czytanie wybuchami śmiechu. ”Malutka czarownica” powstała dość dawno, w 1957 roku, ale i dziś nic nie traci ze swojej magii, ciepła i mądrości. Czytanie było też pretekstem do rozmowy o wartościach, o tym, czy warto jest mieć i bronić swojego zdania. Malutka czarownica bardzo chciała być dobrą czarownicą, ale jej koleżanki po fachu niestety za taką jej nie uważały. Na pytanie, czy bohaterka książki była dobrą, czy złą czarownicą każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Po czytaniu przyszedł czas na zajęcia plastyczne. Dzieci pod kierunkiem Marty Todys wykonały piękne, „straszne portrety” malutkiej czarownicy. Na każdym portrecie czarownica miała obszerny, czarny, zawiązywany na włóczkowy sznureczek płaszcz. Pod nim kryło się to, co dla dziecka jest najważniejsze. Niektórzy z uczestników warsztatów zdradzili innym, co tam ukryli. Najważniejszymi dla dzieci  okazali się: rodzice, rodzina, czasem zwierzaki domowe, ale także piłka czy deskorolka.

W  południe zaprosiliśmy do Turnieju Pokoleń. Tematem przewodnim była Polska i odzyskanie przez nią niepodległości. Do rywalizacji stanęło 24 uczestników, czyli  cztery drużyny z miejscowych szkół podstawowych kontra dwie drużyny seniorów. Zawodnicy zmierzyli się w pięciu konkurencjach. Musieli m.in. odpowiedzieć na pytania z historii Polski, od roku odzyskania przez Polskę niepodległości do czasów współczesnych, wybrać z wyłożonych książek te napisane po 1918 roku, ułożyć wyrazy do podanego określenia czy podać tytuł i autora usłyszanego fragmentu tekstu. Dodatkowe punkty dla drużyny można było pozyskać za ubiór z wybranego dziesięciolecia ostatniego stulecia. I w ten sposób damy z lat 20-tych, i 30-tych oraz „dzieci kwiaty” zamieszały w naszej tabeli wyników. Zmagania uczestników dopingowała licznie zgromadzona publiczność. Pierwsze miejsce wywalczyła drużyna ze Szkoły Podstawowej nr 1 ex aequo z drużyną seniorów, którzy ustąpili najwyższego miejsca na podium młodym.  Wszyscy uczestnicy zostali nagrodzeni drobnymi upominkami.

Po południu gościem naszej biblioteki był Piotr Kowalczyk. Z wykształcenia geograf i geolog, pasjonat  kultury Azji. Prowadził kilka projektów podróżniczych, zajmuje się również fotografią. Tematem naszego podróżniczego spotkania była historia trzech kobiet należących do odmiennych kulturowo rejonów świata. Pierwsza opowieść dotyczyła Pakistanu, islamskiego kraju, z którego pochodziła Mahine – żona Sadullaha – kolegi Piotra Kowalczyka ze studiów w Norwegii. Zebrani dowiedzieli o tym jak aranżowane są małżeństwa w tym kraju, kto decyduje o tym czy mężczyzna może poślubić drugą żonę, a także dlaczego kobiety muszą zakrywać swoje ciało burkami, hidżabami czy czadorami.

Z Pakistanu  podróżnik przeniósł swą opowieść do Kambodży. Tam mieszka Nghuan ze swoją rodziną. Kambodżanka prowadzi rodzinny biznes, w którego centrum są … tarantule. Jej synowie tropią, wywabiają z nor i łapią te jadowite pająki, które potem trafiają na restauracyjne stoły jako ekskluzywna potrawa. Dystrybucją tych wyszukanych smakołyków do renomowanych restauracji zajmuje się mąż Nghuan.

Ostatnim przystankiem w podróży po trzech kontynentach była Mauretania, kraj północno-zachodniej Afryki, w którym do 1984 r. panowało niewolnictwo. Po jego zniesieniu wyzwoleńcy praktycznie poza wolnością niczego nie posiadali. Wielu z nich, z tego właśnie powodu pozostało przy dawnych panach jako służba. Tak też uczynili bohaterowie ostatniej opowieści – rodzeństwo – Mandziara i Omar. Nasz gość swoje relacje z podróży uzupełniał materiałem zdjęciowym. Słuchacze mogli obejrzeć m.in. cmentarzysko porzuconych okrętów w Mauretanii, odziane w „przyzwoite” stroje muzułmanki, jak też wykwintne danie z ptasznika.

                                                                                                                      M.J.S.

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© kolniak24.pl | Prawa zastrzeżone